Skoraczewo w gminie Sośno. To tutaj mieszkają Sandra i Krzysztof - nowożeńcy, którym na tydzień przed ślubem nawałnica zniszczyła świeżo wyremontowany dom. Tutaj mieszka też rodzina Mikołajskich, która po przejściu niszczycielskiego żywiołu mieszka w samochodzie i przyczepie kempingowej. Choć władze gminy zaproponowały im lokal zastępczy, nie chcą opuszczać tego, co im zostało. Jak mówią reporterowi Radia Weekend - boją się grasujących w okolicy złodziei:
- Pierwszego dnia po tej nawałnicy, jak my tu zaczęliśmy ogarniać, to już jeździły samochody i trąbiły pod każdym domem. Trąbią, żeby zobaczyć, czy ktoś jest w mieszkaniu. I parę razy tak przejeżdżali. Musimy tego pilnować, co nam zostało.
Mówi Iwona Mikołajska. Kobieta wraz z mężem i dwoma synami porządkuje obejście i głowi się nad tym, jak naprawić zerwany przez nawałnicę dach. To najpilniejsze, co w tej chwili trzeba zrobić, by móc wrócić do domu - dodaje Iwona Mikołajska.
- Myślę, że będzie teraz już lepiej. Byle ten dach załatać. Jak tylko jest deszcz i burza, to ja się boję, panikuję, dzisiaj spaliśmy w przyczepie i te ulewy znowu były, to ja tylko wyglądałam, czy tu się drzewo za bardzo nie buja. Mąż krzyczał na mnie: uspokój się, idź spać, ale to się nie da po takim czymś.
Traumę po przeżyciach z 11 sierpnia łagodzi pomoc innych. W sprzątaniu po nawałnicy Mikołajskim pomagają wolontariusze z Kamienia Krajeńskiego i takie osoby jak np. mieszkaniec Orzełka, który rozebrał swój gołębnik, by podarować im potrzebne do naprawy deski:
- Włożył to do osobówki, która nawet nie ma składanych siedzeń, przyjechali, podjechali pod dom, patrzymy - co to za ludzie, otwierają bagażnik, wyciągają deski. Pytam się gości o co chodzi i oni mówią - przyjechaliśmy robić strop.
Opowiada Jacek Mikołajski. Pomoc przychodzi też od instytucji. Dzisiaj (24.08) wszyscy poszkodowani z gminy Sośno mogą się zgłosić po materiały budowlane. Rozładunek przy Urzędzie Gminy o 14.00.
Czytaj też:





















