- Dzieje się tak z uwagi na to, że praca w lasach jest bardzo niebezpieczna - tłumaczy inżynier nadzoru Piotr Chybowski, który jednocześnie zapewnia w imieniu nadleśnictwa, że dysponujący ciężkim sprzętem leśnicy poradzą sobie z usuwaniem wiatrołomów.
Przy okazji Chybowski dementuje też pogłoski, że mieszkańcy, w zamian za wykonaną pracę, mogą zabierać drewno z dróg przy lasach i przypomina o zakazie korzystania z Kaszubskiej Marszruty.















