O tym dyskutowano podczas roboczej narady marszałka województwa pomorskiego z przedstawicielami gmin, które ucierpiały podczas piątkowej nawałnicy. Do spotkania doszło wczoraj (16.08) po południu w Rytlu. Zdania na temat ewentualnego wprowadzenia klęski żywiołowej były podzielone, a dyskusji przysłuchiwała się nasza reporterka Aneta Czupryniak:
Samorządowcy nie są jednomyślni. Jedni uważają, że stan klęski żywiołowej jest konieczny, inni że przed jego ewentualnym wprowadzeniem trzeba zrobić bilans plusów i minusów. Optujący za stanem wyjątkowym przede wszystkim wskazują na kwestie finansowe, istotne np. dla właścicieli prywatnych lasów, które nawałnica zrównała z ziemią. Starosta kościerski Alicja Żurawska:
- Najważniejsze dla nas jest ogłosić klęskę żywiołową, panie marszałku, bo na naszym terenie jest bardzo dużo tysięcy ha lasów prywatnych. Lasy prywatne nie dostaną żadnych środków finansowych, póki nie będzie ogłoszona klęska, to wynika wprost z ustawy. Jeżeli wojewoda nie przychyli się do naszych próśb, to ci ludzie zostają bez środków.
Problem jest o tyle istotny, że - jak sygnalizują marszałkowi wójtowie i starostowie - firmy ubezpieczeniowe unikają kontaktu z poszkodowanymi i nie odbierają od nich telefonów. Wójt Dziemian Leszek Pobłocki:
- Są rodziny, które straciły wszystko. Ci ludzie gotowi się powiesić, ja to mówię z pełną odpowiedzialnością.
Takich dramatycznych wypowiedzi na wczorajszej naradzie z marszałkiem województwa w Rytlu było więcej. Wicestarosta chojnicki Marek Szczepański uznał, że rząd nie wprowadza stanu klęski żywiołowej, bo chce uniknąć odpowiedzialności:
- Moim zdaniem jest jeden jedyny argument taki, żeby nie przyjąć na siebie odpowiedzialności, bo jeżeli stan klęski jest wprowadzony na terenie kilku powiatów, to odpowiedzialność za całość działań ponosi wojewoda i dzisiaj tę rolę za wojewodę, który abdykował, przejmuje pan marszałek, bo to spotkanie powinien zorganizować wojewoda i powinien z nami rozmawiać z całym sztabem, który jest za to odpowiedzialny.
Część burmistrzów i wójtów namawiała jednak do zastanowienia się nad skutkami ewentualnego wprowadzenia stanu klęski żywiołowej:
- Stan klęski to też są rygory wobec mieszkańców i wobec podmiotów gospodarczych. Ja mam tutaj sygnały, zwłaszcza z firm transportowych, że one by sobie takiego stanu wyjątkowego czy stanu zagrożenia nie życzyły.
Burmistrz Czerska Jolanta Fierek zwróciła też uwagę na fakt, że stan klęski żywiołowej może oznaczać przymusowe ewakuacje mieszkańców. Większość gmin natomiast nie ma odpowiedniego zasobu komunalnego, by zapewnić ewakuowanym dach nad głową.















