Zabrakło niewiele, ale nagroda z ministerstwa przeszła koło nosa. Powiatowy Urząd Pracy w Tucholi w ubiegłym roku nie osiągnął wszystkich wskaźników nałożonych przez resort.
- W skali kraju nie wypadamy źle, ale premii nie będzie - mówi dyrektor PUP w Tucholi Henryka Dziurzyńska:
- Jeżeli chodzi o efektywność zatrudnieniową, brakuje nam osiemdziesiąt setnych do krajowej, natomiast jeżeli chodzi o kosztową, to mamy 200 zł mniej. Nie osiągnęliśmy również wskaźników w przypadku zatrudnienia pracowników doradców klienta, natomiast myślę, że te wskaźniki nie są najgorsze, analizując cały kraj, więc dziękujemy bardzo za współpracę pracodawcom.
Kłopoty tucholskiego pośredniaka z wyrobieniem norm określonych przez ministra pracy wynikają m.in. z faktu, że spora część urzędników w roku 2016 korzystała z urlopów macierzyńskich.
- Musieliśmy robić zastępstwa, a to zwiększyło zatrudnienie w urzędzie i od razu obniżało wskaźnik - tłumaczy dyrektor Dziurzyńska.
Sytuacja w PUP w Tucholi jest jednak na tyle dobra, że nie grozi mu audyt z ministerstwa.















