Sprawa dotyczy nagłej śmierci 5-letniej dziewczynki. Dziecko trafiło do szpitala w Kościerzynie 11 kwietnia ubiegłego roku. Miało gorączkę i wymiotowało. Stan dziewczynki zaczął się jednak nagle pogarszać. Planowano przewieźć ją na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej gdańskiego szpitala, ale nie udało się tego zrobić, bo przed 22.00 dziewczynka zmarła. Śledztwo w tej sprawie prowadzi dział ds. błędów medycznych Prokuratury Regionalnej w Gdańsku:
- W piątek 24 marca lekarzowi z tego szpitala faktycznie przedstawiono zarzut nieumyślnego narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia poprzez podjęcie błędnych działań diagnostycznych, co skutkowało nierozpoznaniem schorzenia, a w efekcie doprowadziło do zgonu dziecka.
Mówi Radiu Weekend rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku Maciej Załęski. Jak dowiedziało się Radio Weekend, lekarka nie przyznała się do zarzucanego czynu i skorzystała z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Kobiecie grozi do roku pozbawienia wolności.















