O tego typu placówce funkcjonującej w Toruniu dowiedzieli się radni z komisji ds. społecznych.
- Nauczylibyśmy się, jak nie marnować jedzenia - przekonywała na sesji przewodnicząca komisji Joanna Warczak:
- Z jadłodzielni korzystają ludzie, bez znaczenia, jaki mają status społeczny, bo to też nie o to chodzi. Chodzi o to, abyśmy się nauczyli nie marnować tej żywności i tak to działa w Toruniu. Jest to boks znajdujący się na targowisku, gdzie jest tak naprawdę tylko lodówka i półki. Tak niewiele potrzeba, aby stworzyć coś, abyśmy mogli się nauczyć nie marnować żywności.
Jadłodzielnia w Toruniu funkcjonuje od czterech miesięcy.
Burmistrz Arseniusz Finster na gorąco rozważał lokalizację takiego punktu:
- Być może bym miejscem będzie przyszłe Chojnickie Centrum Integracji Społecznej, być może targowisko. To musi być miejsce z jednej strony dostępne dla tych, którzy chcą skorzystać, ale też dla tych, którzy po drodze mogą tam coś zostawić. Uważam, że warto spróbować, jak się uda - to sukces, jak się nie uda, to sobie nie zarzucimy, że nie spróbowaliśmy.
Urządzenie jadłodzielni nie jest kosztowne. Wystarczy pomieszczenie i szafka na produkty, ewentualnie lodówka. Burmistrz uważa, że takie miejsce, ze względu na bezpieczeństwo osób chcących skorzystać z darmowej żywności, powinno funkcjonować pod nadzorem.
- Będę w tej sprawie rozmawiał z ośrodkiem pomocy społecznej - deklaruje Arseniusz Finster.















