Władze samorządowe i strażacy z powiatu tucholskiego, znajomi i przyjaciele żegnali wczoraj (30.11) odchodzącego na emeryturę komendanta straży pożarnej w Tucholi Waldemara Kierzkowskiego. Po uroczystym akcie odwołania ze stanowiska i oficjalnym przedstawieniu drogi zawodowej komendanta-emeryta, znalazło się też miejsce na mniej poważne akcenty. Wiersz Norberta Nitschke odczytał Kazimierz Rink:
Komendant dziękował i wspominał 31 lat pracy w mundurze. Między innymi pierwszą akcję, podczas której musiał wycinać z pojazdu zakleszczoną w nim osobę.
- Tyle że przy użyciu piły do betonu i siekiery - mówił Waldemar Kierzkowski:
- Jakim byłem komendantem? Nie mi to oceniać. Powiem jednak tak, że przychodząc do pracy każdego dnia miałem zawsze jakiś pomysł na to, co zrobić, ale także wiedziałem, jak to zrobić. Być może nadmiernie byłem wymagający dla koleżanek i kolegów, jednak może m.in. dlatego udało się przez te lata w jakimś stopniu zmienić tucholską komendę.
W trakcie wczorajszej (30.11) uroczystości kujawsko-pomorski komendant straży pożarnej Janusz Halak powołał na stanowisko komendanta straży pożarnej w Tucholi brygadiera Dariusza Goźlińskiego.


































