30 listopada przechodzi na emeryturę. Decyzja w tej sprawie tylko częściowo należała do niego. Zakończenie współpracy na tych warunkach zasugerowali przełożeni komendanta z Torunia. Waldemar Kierzkowski stracił ich zaufanie po tym, jak zgodził się merytorycznie wesprzeć zawodowy kurs dla strażaków ochotników, który nie był organizowany przez straż państwową. - Jeszcze nie planowałem emerytury - przyznaje Radiu Weekend Waldemar Kierzkowski.
- Pewnie bym jeszcze pracował, bo generalnie jakieś tam plany realizacyjne były, natomiast na chwilę obecną w tej sytuacji, która po prostu jest, przełożony bezpośredni w postaci komendanta wojewódzkiego zaproponował takie a nie inne rozwiązanie, w związku z tym trudno jak gdyby z tym polemizować. Trudno powiedzieć, co człowiek będzie robił, jakieś tam plany muszę chyba przygotować alternatywne na to, żeby coś jeszcze robić.
Komendant Kierzkowski ma 51 lat. W straży pożarnej przepracował 31 lat, wszystkie w Tucholi. Od 1992 roku dowodził jednostką ratowniczo-gaśniczą, w 2001 roku został zastępcą komendanta, a w 2006 szefem komendy w Tucholi.















