Złożył ją mieszkaniec Kamienia, który uznał, że włodarz powiatu nie zbadał sprawy z czerwca nieudzielenia jego synowi pomocy medycznej przez sanitariuszy karetki pogotowia ze Szpitala Powiatowego w Więcborku. Komisja uznała, że skarga jest bezzasadna.
O szczegółach Maciej Bór:
Komisja Rewizyjna stosunkiem głosów 3:2 uznała, że skarga na starostę w tym przypadku jest bezzasadna. Z kolei sam Jarosław Tadych uważa, że w tej sprawie nie ma sobie nic do zarzucenia.
- Jeśli chodzi o samą zawartość skargi, to nie. Uważam, że wszystko zostało zrobione, ponieważ pan, który składał skargę, że ja nie poinformowałem jego akurat, że przekazałem sprawę na ręce pani prezes Marii Kiełbasińskiej, a przekazałem, bo jest dokumentacja, pan dostał informację, potwierdził ze zwrotką, że otrzymał informację. Tutaj nie mam nic do zarzucenia.
Ojciec poszkodowanego uznał, że załoga karetki, która przyjechała na miejsce zdarzenia nie udzieliła pomocy jego synowi, a on musiał go zawieźć do szpitala w Chojnicach i dopiero tam zajęto się nim tak jak należy. Sprawę zachowania sanitariuszy z karetki badała już także wewnętrzna komisja ze szpitala powiatowego w Więcborku. Na ostatniej konferencji prasowej w starostwie powiatowym przewodniczący Rady Nadzorczej szpitalnej spółki Grzegorz Szlezer mówił, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami.
- Komisja ustaliła, że postawa sanitariuszy nie zagrażała ani zdrowiu, ani życiu tego poszkodowanego.
- To kończy całą sprawę?
- Z wiedzy, którą posiadam skarga, która została skierowana już chyba skutkuje szkoleniami przeprowadzonymi przez szpital, w jaki sposób sanitariusze mają postępować.
- Jeśli nic złego nie zrobili, to po co ich szkolicie?
- Może po to, żeby robić więcej, niż należało, może w ten sposób.















