W trakcie dyskusji nad stanem oświaty radny zaatakował dyrektorkę Szkoły Podstawowej nr 3 Ewę Kłosowską. Zarzucił jej, że mimo wieku emerytalnego wciąż pracuje. Pytał też, za co będzie żyła na emeryturze, bo w oświadczeniu majątkowym nie wykazała żadnych oszczędności. - Co to za dyrektor, który nie umie oszczędzać - dociekał. To wywołało oburzenie. Radni demonstracyjnie opuścili salę, a Andrzej Jerosławski tłumaczył:
- Pani Kłosowska sama się o to prosiła. Naprawdę, w naszej gminie jest sporo osób wykształconych, szukających pracy, a w tym przypadku pan burmistrz jakby najbardziej tolerował tego typu sytuacje. Nasza społeczność może się cieszyć, że ma takiego radnego, chociaż kosztuje mniej to sporo zdrowia i nerwów.
Wypowiedzi radnego pod swoim adresem skomentowała też Ewa Kłosowska.
- Ja pracuję dużo lat, kocham swoją pracę, jest to mój ulubiony zawód, kocham dzieci, poświęcam tej pracy bardzo dużo, czego nie może wykazać każdy nowy, początkujący nauczyciel i jak pan Jerosławski chciał mnie obrazić, to mu się na pewno to nie udało.
Po przerwie za zachowanie radnego przepraszali burmistrz i przewodniczący rady.
Wydarzenia podczas sesji relacjonowała też Aneta Czupryniak:
- Radny Andrzej Jerosławski zabrał głos w punkcie, w którym miała się toczyć dyskusja o stanie oświaty w gminie Tuchola. Zaatakował obecną na widowni dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3, Ewę Kłosowską. Zarzucił jej, że pracuje mimo wieku emerytalnego; pytał, za co będzie żyła na emeryturze, bo w oświadczeniu majątkowym nie wykazała żadnych oszczędności. W podobny sposób skrytykował także inne osoby w tucholskiego środowiska oświatowego. Jego słowa wywołały oburzenie, radni na kilkanaście minut opuścili salę. Po przerwie za zachowanie radnego przepraszał burmistrz i przewodniczący rady, a Andrzej Jerosławski swoje stanowisko podtrzymał. Po raz kolejny powiedział, że emeryt nie powinien pracować, a dobry dyrektor szkoły powinien mieć prywatne oszczędności.















