Mieszkańcy Więcborka coraz głośniej sprzeciwiają się planom budowy biogazowni w Runowie Krajeńskim. Na poniedziałkowym (10.10) spotkaniu w tej sprawie ustalono, że należy zrobić wszystko, by inwestycja nie powstała na terenie gminy Więcbork. Wcześniej z władzami miasta kontaktowali się inwestorzy, którzy zaproponowali wyjazd do takiej samej instalacji na Lubelszczyźnie. Mieszkańcy powiedzieli jednak zdecydowane "nie":
To nie ma znaczenia, czy my pojedziemy do lubelskiego, czy przyjedzie inwestor tutaj nam przedstawiać swoje racje, uważam, że powinniśmy stanąć na stanowisku, że nie chcemy tej biogazowni w żadnym wydaniu. Jeżeli ona powstanie, no to, to że będzie śmierdziało, czy to nie będzie śmierdziało ... a jak jej nie będzie, to na pewno nie będzie śmierdziało, więc nie będzie tutaj o czym debatować.
W tej sprawie swoją pomoc zaoferowali protestującym burmistrz Więcborka i Rada Miejska. Władze Więcborka zapowiadają podjęcie uchwały intencyjnej, pomoc prawną i całe zaplecze urzędników do dyspozycji. Choć inwestor musi jeszcze uzupełnić braki formalne we wniosku, inwestycja jest już na etapie wydawania pozwolenia na budowę przez sępoleńskie starostwo.
"Do tej pory wszystkie decyzje w tej sprawie podejmował poprzedni burmistrz Więcborka " - mówił w poniedziałek (10.10) na spotkaniu z protestującymi mieszkańcami wiceburmistrz Więcborka Jacek Masztakowski:
Jesteśmy też zaszokowani, też nie wiedzieliśmy o tym, że inwestycja jest już tak daleko zaawansowana. Nigdy w sposób zdecydowany na żadnej sesji Rady Miejskiej sprawa biogazowni nie stanęła. Nie jest prawdą, że Rada Miejska podejmowała jakieś uchwały w tej sprawie. Decyzje o warunkach zabudowy i uwarunkowaniach środowiskowych podejmował ówczesny burmistrz.
W trakcie poniedziałkowego spotkania ustalono, że inwestorzy przyjadą do Więcborka opowiedzieć o planowanej inwestycji. Z kolei sami protestujący już złożyli wniosek o wznowienie postępowania administracyjnego, tak żeby sprawa ponownie wróciła do burmistrza.























