Bramka dla gospodarzy padła w 61. minucie, 10 minut później bezpośrednio z rzutu wolnego wyrównał Paweł Zawistowski. Chojniczanka jeszcze raz trafiła do bramki Sandecji, ale sędzia tej bramki nie uznał. Dlaczego? Szczegóły w relacji Michała Drejera.
W 89. minucie spotkania po faulu obrońcy Sandecji w polu karnym, sędzia wskazał na "jedenastkę" dla MKS-u. Do piłki podszedł Tomasz Mikołajczak i, choć dopiero po dobitce - umieścił piłkę w siatce. Gdy zawodnicy Chojniczanki cieszyli się z dającego prowadzenie gola, praktycznie wszyscy piłkarze gospodarzy zaatakowali sędziego. Przepchnęli go kilkanaście metrów, a jeden z zawodników pokazywał, że Mikołajczak przy dobitce zagrał nakładką. Arbiter po naradzie z sędzią bocznym ostatecznie bramki nie uznał.
Już po ostatnim gwizdku Paweł Zawistowski wyraził swoje niezadowolenie z poziomu sędziowania, nazywając arbitrów - jak podał serwis sportowefakty.wp.pl "sprzedajnymi szmatami", za co został ukarany czerwoną kartką.
"Sędzia ewidentnie nas skrzywdził, a potem wiedząc że popełnił błąd krzywdził nas dalej pokazując czerwoną kartkę", skomentował zajście wiceprezes Chojniczanki Jarosław Klauzo.
Mimo remisu Chojniczanka utrzymała drugie miejsce w tabeli piłkarskiej 1. ligi. Ma na koncie 20 punktów i do lidera, Zagłębia Sosnowiec, traci tylko 2 "oczka". Kolejny mecz, na własnym boisku, zespół z Chojnic rozegra w sobotę (08.10) z Górnikiem Zabrze.















