To sołectwa będą decydowały o tym, czy zatrudniać w ramach robót publicznych i interwencyjnych. Taką zmianę, od stycznia 2017 roku, proponuje wójt gminy Chojnice Zbigniew Szczepański.
Na terenie tego samorządu około 30 osób pracuje w ramach robót publicznych i interwencyjnych, co kosztuje rocznie 1 milion złotych:
- Z czego 50% to są pieniądze z Powiatowego Urzędu Pracy, 250 tys. z tzw. kont sołeckich i 250 tys. bezpośrednio z Urzędu Gminy. Ten wkład z Urzędu Gminy ma zostać przeniesiony na konta sołeckie sołectw i to sołectwa w tym momencie będą bezpośrednio decydowały o zatrudnieniu pracowników interwencyjnych czy też publicznych, oczywiście za pośrednictwem Urzędu Gminy, gdzie my im zabezpieczamy ten cały 50% wkład.
Zdaniem wójta, to rozwiązanie przede wszystkim zwiększy kontrolę społeczną nad jakością prac. Poza tym sołectwa same zdecydują, czy robotnicy publiczni i interwencyjni są im potrzebni. - Jeśli nie, pieniądze będzie można wykorzystać na inne cele, np. drogi i chodniki - dodaje Zbigniew Szczepański.
Zanim ten pomysł zostanie wdrożony, sprawą muszą się zająć gminni radni.















