Chodzi o Mariusza Brunkę i złożone przez niego oświadczenia majątkowe, w których - zdaniem prokuratury, radny zataił część oszczędności i przychody z wynajmu mieszkania.
- Dwa zarzuty polegające na złożeniu fałszywych oświadczeń majątkowych i jeden zarzut z art. 270 par. 1 KK podrobienia dokumentów korekty do oświadczenia majątkowego poprzez wpisanie nieprawdziwej daty sporządzenia dokumentów. Przesłuchany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, złożył wyjaśnienia.
Mówi Radiu Weekend zastępca Prokuratora Rejonowego w Chojnicach Stanisław Kaszubowski.
- To był prosty błąd w wypełnieniu oświadczenia, który poprawiłem. Dziwię się, że stawia mi się za to prokuratorskie zarzuty - mówi Radiu Weekend Mariusz Brunka. I dodaje, że jego zdaniem sprawa ma podłoże polityczne.
- Wydaje mi się, że tu jednak działa jakaś próba dokonania podlizania się obecnej władzy. Zdecydowanie traktuję to jako retorsje i próbę uspokojenia tych, którzy zwracają uwagę na patologie.
Wspomniana przez radnego "patologia", to według niego wykonywanie przez firmy przewodniczącego Rady Miejskiej Chojnic Mirosława Janowskiego zleceń dla miejskich spółek. Jak informowaliśmy wcześniej, sprawą tą zainteresował się także wojewoda pomorski, który wezwał radnych do wygaszenia mandatu Janowskiego.















