Od 8.00 rywalizowali uczestnicy tak zwanego "super-sprintu", czyli dystansu 28,5 km:
- Pływanie 475 m, 22 km na rowerze i 5 z groszami biegu - mówi Andrzej Olejniczak, 66-letni triathlonista z Gdańska.
- To nie jest tak łatwo wyjść z wody, wsiąść na rower, a później z roweru przestawić się na bieganie. Próbowałem, jak zaczynałem jeszcze, przymierzałem się, to kiedyś po przejechaniu 20 km zsiadłem z roweru, po 500 m właściwie wróciłem truchcikiem ledwo ledwo do roweru.
W sprincie wystartowała też Monika Łątka z Koronowa.
- To pierwszy mój triathlon, więc jestem bardzo zadowolona. Bałam się, że nie zmieszczę się w limicie czasowym, czyli 2 godziny. Miałam 1 h 35. Ja pamiętam to miejsce i to jezioro jako dziecko, przyjeżdżałam tu z rodzicami. Dużo się tu zmieniło, ale ogólnie atmosfera, organizacja, wszystko super.
O 11.00 wystartowali zawodnicy walczący na najdłuższym dystansie - 112 km i 990 metrów, 15 minut po nich na trasę wyruszy sztafeta 56,5 kilometra.
Jutro (12.06) o 11.00 ostatni akcent tegorocznego Marbruk Triathlon Charzykowy, wyścig na dystansie 56,5 kilometra.
Nasz reporter rozmawiał też z zawodnikami bezpośrednio przed startem na najdłuższym dystansie:
- Najważniejsza, jeśli chodzi o przygotowania mimo wszystko jest systematyka. Jest coś takiego jak zakładka, czyli treningi łączone, przykładowo bieg i rower czy pływanie i bieg, zależy jakie człowiek ma, że tak powiem...
- ...czasowe szczególnie możliwości, bo większość z nas pracuje i jakoś dla przyjemności to wszystko stara się łączyć.
Mówili tuż przed startem na najdłuższym dystansie Tomasz Bednarczyk i Grzegorz, obaj z Gdyni.
Wręczenie nagród dla najlepszych zawodników poszczególnych dystansów odbędzie się o 19.00. A jutro (12.06) o 11.00 na starcie staną uczestnicy ostatniego dystansu tegorocznego Marbruk Triathlon Charzykowy - będzie to wyścig na 56,5 kilometra.











































