O sprawie powiadomili straż miejską, która wezwała powiatowego lekarza weterynarii. Ten stwierdził, że ptaki na pewno nie chorowały na żadną chorobę zakaźną:
- Pobraliśmy próby, bo naszym obowiązkiem jest wykluczyć przy takiej zwiększonej ilości upadków chorobę zakaźną. Tu w tym przypadku sezon mógłby wskazywać na ptasią grypę. Pobraliśmy i to wszystko jest ujemne.
Mówi Radiu Weekend powiatowy lekarz weterynarii w Bytowie Ryszard Sajnóg. Wiadomo, że na razie nie będzie śledztwa w tej sprawie. Zostanie wszczęte w przypadku ewentualnego powtórzenia się pomoru ptaków. Przypuszczalnie kawki mogły zostać otrute lub zatruć się wysiewanym na polach ziarnem zaprawionym środkami chemicznymi.















