Mężczyzna pracuje na wysypisku śmieci i zwozi stamtąd na swoją posesję różne przedmioty.
- Jest tego tyle, że boimy się, czy nie ma jakiegoś zagrożenia epidemiologicznego - mówi radny miejski i jednocześnie sołtys Kiełpina Krzysztof Baran.
Problem jest znany w Przedsiębiorstwie Komunalnym w Tucholi, które zarządza wysypiskiem. - To trudna sytuacja - przyznaje prezes Małgorzata Oller.
- Jest monitoring, sprawdzamy, on jeździ akurat rowerem do pracy i mimo wszystko jemu i tak udaje się coś wynieść. To jest po prostu choroba, z którą i jemu sobie trudno poradzić, i nam.
Mężczyzna najprawdopodobniej cierpi na tzw. zbieractwo. Przedsiębiorstwo Komunalne jakiś czas temu już usuwało z jego posesji śmieci. - Teraz znowu pojedziemy na wizję lokalną i podejmiemy decyzję, czy kolejna akcja jest konieczna - mówi Radiu Weekend prezes Małgorzata Oller.















