Radny Rafał Gierszewski zarzucił zarządowi nieudolne prowadzenie spółki, skandaliczną pracę księgowości oraz rady nadzorczej, która nie ujawniła nieprawidłowości księgowych w latach 2013 - 2014. Przypomnijmy, że chodziło o zaniedbania księgowe jakich dopuścił się już odwołany główny księgowy i członek zarządu Janusz Koda. Na te zarzuty emocjonalnie zareagował prezes bytowskiego basenu Krzysztof Stępień:
- Beznadziejne funkcjonowanie basenu jak się ma do tego, że mamy coraz więcej klientów? Ja się absolutnie zgodzę z panem, że księgowość nie zagrała. To była absolutnie nasza porażka.
Radny Rafał Gierszewski wyjaśniał prezesowi, że nie atakuje go osobiście, ale ma pretensje do pracy księgowości i rady nadzorczej, która nie poniosła konsekwencji z powodu tych zaniedbań:
- Ja w swojej wypowiedzi nie zwróciłem uwagi na temat funkcjonowania basenu, że coś źle funkcjonuje - czy marketing, czy cokolwiek innego. Gdyby pan mnie dobrze słuchał, to powiedziałem o potężnej stracie związanej ze złym zarządzaniem, bo 40 tys. złotych wydane ot tak na sprawdzenie czegoś, co funkcjonuje od półtora roku, uważam, że to są potężne pieniądze, bo to są nasze publiczne pieniądze.
40 tys. złotych spółka basenowa wydała na sprawdzenie i doprowadzenie spraw księgowych do porządku. Z obecnych raportów spółki wynika, że przynosi ona straty, ale nie tak wysokie, jak zakładano budując basen, sięgają one około 220 tys. zł rocznie. Założenia mówiły nawet o 1 mln złotych.
To relacja bytowskiego reportera Weekend FM Marcina Pacyno.















