Chodzi o jego wypowiedzi podczas posiedzenia jednej z komisji:
- Radny zachowywał się nieobyczajnie - mówi Radiu Weekend autor skargi Marcin Wałdoch. I postuluje, by przed posiedzeniami Rady Miejskiej oraz komisji badać radnych na zawartość alkoholu w organizmie:
- Myślę, że to było zachowanie nieobyczajne i nie przystaje osobie, która występuje na komisji i pełni mandat radnego mając zaufanie społeczne. Niestety nasuwa się taki wniosek, że jest chyba konieczność, żeby radni pełniąc swoje obowiązki byli poddawani badaniu na zawartość alkoholu we krwi.
- Nie miałem zamiaru nikogo obrazić, nieparlamentarne słowa padły w trakcie burzliwej dyskusji, oczywiście nie powinienem był ich użyć - odpowiada Marek Bona:
- Przepraszam za te słowa które mi się wymsknęły. Takie jest nieraz życie, że człowiek po prostu jest na adrenalinie no i co zrobić no...
- W tej skardze pojawia się zawoalowany troszkę zarzut, że mógł się pan znajdować pod wpływem alkoholu? [pyt. reportera]
- Nigdy w pracy nie piłem, nie piję i pić na pewno nie będę.
Mówił Marek Bona.
Skargę na radnego rozpatrzy Rada Miejska.















