Tego dnia rano zgłosił się do nich chojniczanin, który twierdził, że padł ofiarą rozboju.
- Powiedział, że został zaatakowany na ulicy przez znajomego 22-latka, który przyłożył mu do gardła ostry przedmiot i zażądał pieniędzy. Poszkodowany miał mu oddać telefon komórkowy - mówi rzecznik policji w Chojnicach Justyna Przytarska:
- Policjanci natychmiast zajęli się tą sprawą, jednak po wstępnych czynnościach zaczęli mieć wątpliwości co do wiarygodności wersji pokrzywdzonego. Mimo to weryfikowali dalej relację wydarzeń przedstawioną przez zawiadamiającego, jak i rzekomego sprawcę. Praca jednak naszych kryminalnych potwierdziła, że opisywane przez mężczyznę zdarzenie podczas zawiadomienia zostało sfingowane.
Prawda była zupełnie inna. Chojniczanin w trakcie przesłuchania przyznał, że rozbój wymyślił. Telefon rzeczywiście stracił, ale w zupełnie innych okolicznościach. Ukradł mu go z domu goszczący u niego kolega. Mężczyzna zgłosił rozbój, bo - jak wyznał - liczył, że policja szybciej odzyska aparat. Teraz grozi mu odpowiedzialność karna. Przed sądem za kradzież stanie też kolega złodziej.















