Należność z tego tytułu wynosi 1,5 miliona złotych.
- Z jakąś częścią tych pieniędzy możemy się pożegnać - mówi prezes spółki Szpital Tucholski Jarosław Katulski:
- Częściowo oczywiście NFZ zapłaci, bo zwykle tak jest, ale i tak tylko za to, co musi zapłacić, czyli za zwiększoną ilość porodów, być może za część pakietu onkologicznego i za część pacjentów leczonych na intensywnej terapii, ale już pacjenci, którzy wymagają leczenia w ramach chirurgii czy oddziału internistycznego mogą się tego dofinansowania nie doczekać, tzn. pacjenci doczekają się wyleczenia, ale my się nie doczekamy pieniędzy.
Jarosław Katulski zapewnia, że szpitalowi w Tucholi nie grozi jednak utrata finansowej płynności.
- Regulujemy wszystkie należności i pensje pracownicze na czas - dodaje prezes. Dodaje jednak, że uzyskany w ubiegłym roku zysk może być ostatnim, jaki spółka zdołała wypracować.















