Flagi, transparenty i czarne wstążeczki. W Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie ruszyło pogotowie strajkowe. To skutek nieudanych rozmów związków zawodowych z dyrekcją placówki w sprawie podwyżek dla pracowników. Będące w sporze zbiorowym z zarządem szpitala związki zawodowe domagały się 1500 zł podwyżki rozłożonej w ratach. W trakcie negocjacji kwotę tę obniżono do 300 zł. Zarząd szpitala przyznał pracownikom średnio 100-złotową podwyżkę, ale ta kwota nie zadowoliła związkowców. Rezultatu nie przyniosły też negocjacje obu stron z udziałem mediatora nie przyniosły pozytywnego rozstrzygnięcia.
- Załoga ciężko pracuje, a ma najniższe uposażenia wśród wszystkich szpitali marszałkowskich w województwie - argumentują związkowcy:
- Zaczynamy od oflagowania się i od założenia czarnej kokardki jako symbolu żałoby, która odzwierciedla jakby śmierć dialogu. W tej chwili już nie mamy o czym rozmawiać, bo dialog nasz się skończył, w tej chwili przystępujemy do działań.
- 2 tygodnie poczekamy na reakcję nie tylko naszego zarządu, ale reakcję Urzędu Marszałkowskiego. Jeżeli nie przyniesie to efektu, to zaostrzymy protest.
Mówią Radiu Weekend przewodnicząca OZZPiP w kościerskim szpitalu Alicja Sierzputowska i przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność Andrzej Pufelski.
Tymczasem prezes szpitala Wiktor Hajdenrajch niezmiennie tłumaczy, że nie ma pieniędzy na większe podwyżki. Wierzy też, że nawet jeśli dojdzie do zaostrzenia form protestu - załoga lecznicy nie odejdzie od łóżek pacjentów.















