Pierwotnie w budżecie zabezpieczono na ten cel 520 tys. zł, czyli o 140 tys. więcej niż do tej pory. Środki te - zdaniem burmistrza Kościerzyny Michała Majewskiego - pozwoliłyby na przyjęcie w przyszłym roku większej liczby dzieci. Dotacja na jedno dziecko zmniejszyłaby się jednak z dotychczasowych 400 do 350 zł.
Radni zdecydowali jednak o pozostawianiu dotacji na dotychczasowym poziomie, a wnioskował o to radny Dawid Jereczek:
- To taki kompromis pomiędzy tym, co zaproponował burmistrz, czyli obniżenie tej dotacji do kwoty 350 zł, co realnie mogłoby obciążyć budżety domowe tych rodzin, które posyłają dzieci do żłobków, a tym, co mogłoby się stać, gdyby ta uchwała w ogóle nie przeszła, czyli wzrost o ponad 160 tys. zł w przyszłym roku.
Zdaniem radnego Jereczka, dodatkowe ponad 30 tys. zł z tytułu pozostawienia dotacji na niezmienionym poziomie nie stanowi znaczącego obciążenia dla 80-milionowego budżetu miasta. Innego zdania są jednak władze miasta, które twierdzą, że w tej sytuacji samorząd musi szukać dodatkowych środków.
- Chętnie podwyższyłbym tę kwotę, ale złożyłem propozycję, na którą nas stać. Tak burmistrz Kościerzyny Michał Majewski komentuje kwestię przyszłorocznej dotacji dla niepublicznych żłobków w mieście.
W sytuacji, gdy dofinansowanie zostało na niezmienionym poziomie, musimy szukać dodatkowych środków - mówi Radiu Weekend Michał Majewski:
- Złożyłem taką propozycję, którą byliśmy w stanie unieść, natomiast przy takim rozwiązaniu, jeżeli rzeczywiście nastąpi planowany wzrost liczby dzieci, które miałyby od nowego roku być przyjęte do żłobków, nasze prowizorium, które złożyliśmy do 15 listopada, takiej kwoty nie przewidywało i będzie trzeba na debacie budżetowej znaleźć środki, żeby tą pozycję zwiększyć.
Pozostawienie dotacji dla żłóbków na niezmienionym poziomie ma kosztować samorząd ponad 30 tys. zł więcej niż początkowo zakładały władze miasta. W sumie na ten cel trzeba będzie zabezpieczyć 550 tys. zł.















