Jak informowaliśmy, członkowie stowarzyszenia PChS zarzucają Arseniuszowi Finsterowi działanie na szkodę miasta. Miałoby ono polegać na nieprzyjęciu oferty zakupu przedszkola za kwotę o 1,5 miliona złotych wyższą, niż ta, za którą obiekt został sprzedany:
- To nie była oferta od oferentki - 2,6 mln zł, tylko w protokole mówi to Bogdan Kuffel, że słyszał od tej pani, że byłaby gotowa tyle dać. Ta pani mówi w piśmie: 1,4 mln zł i też kłamstwem jest to, że jej nie dopuszczono do konkursu. Ona była w konkursie, tylko przegrała tą pierwszą część.
Mówił na specjalnie zwołanej konferencji prasowej burmistrz Chojnic Arseniusz Finster. Jednocześnie przyznał, że kwota miliona 122 tysięcy złotych, za którą w 2012 roku zostało sprzedane przedszkole przy ulicy Młodzieżowej, nie była dla niego satysfakcjonująca.
- Konkurs wyłaniający nabywcę był częściowo źle przygotowany - przyznaje burmistrz Finster:
- Oferty nie spełniły moich oczekiwań finansowych, ja sądziłem, że rywalizacja będzie większa. Gdybym miał krytycznie spojrzeć to rzeczywiście, ta ostatnia faza konkursu nie była dobrze przygotowana.
Burmistrz Chojnic odnosi się także do faktu, że choć konkurs zakończył się kwotą 1 miliona 122 tysięcy złotych, to w akcie notarialnym, a później na koncie urzędu znalazła się kwota o 37 tysięcy złotych niższa.
- To błąd dyrektora Wydziału Gospodarowania Nieruchomościami, który został już naprawiony - mówi Arseniusz Finster.
- Są dwa rodzaje błędów: błędy, które maja skutki jakieś i błędy, które skutków nie mają. To jest błąd urzędnika, który nie powinien mieć miejsca, natomiast nie ma skutku finansowego dla miasta. Gdyby państwo Paterek nie zapłacili tej kwoty, to pan dyrektor Marczewski albo by nie pracował, albo by tę kwotę z własnych środków wpłacał do urzędu.
Dodajmy, że błąd został skorygowany 5 miesięcy po podpisaniu aktu notarialnego sprzedaży przedszkola. Sporządzono wtedy aneks do aktu, a nabywcy budynku wpłacili brakujące 37 tysięcy złotych.
Zobacz także:
















