I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że realizację porozumienia ze strony Urzędu Miejskiego ma nadzorować pełnomocnik burmistrza Przemysław Zientkowski, który jest również członkiem oficyny wydawniczej... Fundacji Fuhrmanna.
- Nie może osoba podpisywać jedna i ta sama umowy jakby ze sobą, ponieważ jest on przewodniczącym rady wydawniczej Fundacji Fuhrmanna. Oznacza to, że nie działał tylko i wyłącznie w interesie Urzędu Miasta, ale też i w interesie Fundacji Fuhrmanna. To jest sprzeczne ze wszelkimi zasadami.
Mówi Radiu Weekend Marcin Wałdoch, który ujawnił całą sprawę. I dodaje, że jego zdaniem przy podpisywaniu porozumienia zabrakło także transparentności.
- Ta umowa była podpisana w kwietniu, a nikt się nią publicznie nie pochwalił, poza tym na pierwsze moje zapytanie publiczne burmistrz Finster odpowiedział, że umowa ta nie wiąże się z żadnymi zobowiązaniami finansowymi. O ile nie są wymienione w tej umowie same zobowiązania finansowe, o tyle jest w nich mowa o ponoszeniu przez Urząd Miejski kosztów tej współpracy.
Burmistrz Chojnic nie widzi w całej sytuacji nic niewłaściwego. ´Nie będzie finansowania wydawnictw fundacji Fuhrmanna z puli pełnomocnika do spraw nauki´, powiedział Radiu Weekend Arseniusz Finster.
- Miasto Chojnice nie przekazało Fundacji Fuhrmanna żadnych środków na wydawnictwa. Gdybyśmy to przekazali, to rzeczywiście bylibyśmy w konflikcie. Jeżeli sytuacja taka nastąpi i Fundacja Fuhrmanna będzie chciała mieć środki na wydawnictwa, to nie będą to mogły być środki z puli pełnomocnika ds. nauki i rozwoju albo albo Przemysław Zientkowski będzie musiał zrezygnować z funkcji szefa rady wydawniczej Fundacji Fuhrmanna.
Mówi Radiu Weekend burmistrz Chojnic Arseniusz Finster.
I dodaje, że zapis o ponoszeniu przez ratusz kosztów realizacji porozumienia dotyczy organizacji wykładów, a także publikacji, ale tylko w wydawnictwach realizowanych przez miasto, takich jak ´Zeszyty Chojnickie´.















