Zarzucono mu także sporządzenie projektu apelacji na korzyść oskarżonych, których wcześniej sądził, za co miał dostać ryby w galarecie i przez kilka dni korzystać z użyczonego mercedesa.
Proces w tej sprawie ruszył w 2010 roku przed koszalińskim Sądem Rejonowym. Ten w czerwcu w 2014 roku nieprawomocnym wyrokiem skazał Janusza K. na 5 lat pozbawienia wolności, grzywnę w wysokości 60 tys. zł i przepadek osiągniętych korzyści majątkowych. Sędzia do winy się nie przyznał i złożył odwołanie. Sąd Okręgowy w Koszalinie uchylił wyrok pierwszej instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia:
- W dużych sprawach organizuje się na początku coś, co tak nieformalnie nazywa się posiedzeniem organizacyjnym. Sąd wzywa strony po to, żeby ustalić, które dowody będą konieczne do przeprowadzenia na rozprawie bezpośrednio, które można ewentualnie odczytać, jakie są ewentualnie wnioski dowodowe.
Mówi Radiu Weekend rzecznik Sądu Okręgowego w Koszalinie Sławomir Przykucki.
Jak się dowiedziało Radio Weekend, oskarżony Janusz K., na kilka dni przed organizacyjnym posiedzeniem sądu, złożył wniosek o przyznanie mu adwokata z urzędu. Obrońca został wyznaczony, ale nie zdążył się zapoznać się z materiałami sprawy. W związku z tym wyznaczono kolejne posiedzenie - na 29 października.















