Protestują w ten sposób przeciwko podziałowi ich placówki.
Jak dowiedziało się Radio Weekend, w tej chwili w szkole przebywa ponad 80 osób.
- Wróciliśmy do protestu teraz z pełną siłą, bo jest ponad 80 osób w szkole. Wszyscy wzięli kanapki, prowiant, więc będziemy tu siedzieć do skutku. Policja raczej tu nie przyjedzie, a jak przyjedzie, to i tak jest bez szans, bo nie ruszymy się teraz stąd. Zamierzamy siedzieć tu całą noc, a później się stwierdzi, co będzie dalej - mówi jeden z protestujących z uczniów Krzysztof Szuba, uczeń IV klasy ZST.
Podobnie jak wczoraj, o opuszczenie budynku szkoły apelowała dyrektor ZST. Młodzież jednak nie posłuchała jej prośby. Dyrekcja szkoły wyraziła ostatecznie zgodę na taką formę protestu.
- Młodzież pozostaje w szkole, są wyznaczone dyżury nauczycieli. Młodzież została zapoznana na jakich zasadach może korzystać tutaj z obiektu. Oczywiście młodzi ludzie przychodzą rano normalnie na lekcje. Nie będziemy wzywać policji, jest to bardzo duża grupa uczniów. W tej chwili jest to 86 osób, uczniów i rodziców i uważam, że musimy im pozwolić wyrazić w ten sposób swój protest - mówi reporterowi Weekend FM dyrektor Zespołu Szkół technicznych w Człuchowie Maria Marcinowska.
Uczniowie protestują od przeciwko rozdzieleniu szkoły zawodowej i technikum. Decyzją starostwa, zawodówka została przeniesiona do odległego o 1,5 km budynku przy ul. Witosa, a zwolnione pomieszczenia przekazane szkole sportowej. Dziś szkołę wizytowali przedstawiciele kuratorium oświaty.
Więcej na ten temat:































