Żąda od najbliższych nadleśniczego wycofania oskarżeń pod jego adresem. Szef Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu, Janusz Kaczmarek odnosi się do zarzutów stawianych mu przez rodzinę nadleśniczego z Tucholi Zbigniewa Grugela, który kilka dni temu usiłował odebrać sobie życie. Stanowczo zaprzecza, by kiedykolwiek stosował mobbing wobec nadleśniczego. - Nie miałem też żadnego związku ze sprawą, która przeciw panu Grugelowi toczyła się w tucholskim sądzie - mówi Radiu Weekend.
W tym momencie to insynuowanie przez rodzinę pana Zbigniewa Grugela mojego związku z tą sprawa, jak i ze sprawą toczącą się w Sądzie Rejonowym w Tucholi, jak i posądzanie o mobbing jest nadużyciem. Rozumiem emocje rodziny, bo to jest też zrozumiałe. Jednak nie mogę się godzić z tymi oskarżeniami i będę oczekiwał wycofania przez rodzinę z bezpodstawnych pomówień.
Wczoraj informowaliśmy, że rodzina Zbigniewa Grugela obciąża dyrektora Janusza Kaczmarka winą za to, co w ubiegły wtorek wydarzyło się w lesie pod Tucholą. Nadleśniczy Grugel chciał tam popełnić samobójstwo, strzelając sobie w pierś z broni myśliwskiej. W tej chwili przebywa w szpitalu, a jego najbliżsi upubliczniają treść listu, który im zostawił przed desperackim czynem. Nadleśniczy napisał w nim, że do samobójstwa popycha go wieloletni mobbing ze strony przełożonego - czyli Janusza Kaczmarka, a także brak reakcji na skargi składane w dyrekcji generalnej Lasów Państwowych. Dzień przed tym, jak Zbigniew Grugel postanowił targnąć się na życie, usłyszał w tucholskim sądzie wyrok. Sąd uznał, że Grugel podrobił pod donosem do dyrekcji generalnej podpis innego leśnika.
Czytaj też:
















