Wracamy do sprawy nadleśniczego Zbigniewa Grugela, który tydzień temu próbował odebrać sobie życie w podtucholskim lesie.
Jego najbliżsi zdecydowali się ujawnić motywy tego desperackiego czynu. Nadleśniczy zostawił list pożegnalny.
- Napisał w nim, że jest osaczony i mobbingowany przez dyrektora lasów państwowych w Toruniu - mówi Radiu Weekend siostrzenica Zbigniewa Grugela Agnieszka Kortas-Koczur:
To co się stało to jest wynik zawodowych rzeczy, które dotknęły mojego wujka. Mój wujek przez wiele lat jako nadleśniczy Woziwody poddawany był mobbingowi i mówię to z czystym sumieniem. Ponieważ mobbing to jest wykorzystanie stanowiska, żeby zadręczyć swojego pracownika. To miało tutaj miejsce, pracownik nie wytrzymał.
Jak tłumaczy Agnieszka Kortas-Koczur, rodzina ma dowody na wieloletni mobbing. Jednym z nich ma być fakt niesłusznego, zdaniem najbliższych, oskarżenia nadleśniczego o sfałszowanie podpisu innego leśnika pod donosem do generalnej dyrekcji Lasów Państwowych. - Wujek tego nie zrobił, a dzień przed postrzeleniem się, usłyszał wyrok skazujący - tłumaczy Agnieszka Kortas-Koczur.
Najbliżsi Zbigniewa Grugela zapowiadają sądową walkę o przywrócenie mu dobrego imienia i interwencję w generalnej dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie.
Z dyrektorem regionalnym Lasów Państwowych w Toruniu Januszem Kaczmarkiem nie udało nam się dziś (5.08.) porozmawiać. Do sprawy wrócimy jutro.















