Skuteczność monitoringu obsługiwanego przez chojnicką Straż Miejską została wystawiona na próbę. Próbę nieładnie pachnącą: w miniony piątek około godziny 19.00 na środku chodnika przy skrzyżowaniu ulic Gdańskiej, Kościerskiej i Świętopełka, pod okiem kamer wypróżnił się nieznany mężczyzna. Jaka była reakcja strażników? Szczegóły zna Michał Drejer.
Świadkiem tego, nieładnie pachnącego zdarzenia na ulicy Gdańskiej był nasz słuchacz. Jak poinformował, czekał na reakcję Straży Miejskiej, a gdy się jej nie doczekał zadzwonił z interwencją, jednak został zignorowany.
´Faktycznie strażnicy nie zauważyli tej interwencji´, przyznaje komendant Straży Miejskiej w Chojnicach Tadeusz Rudnik:
O 19.00 się zmieniają i jakby to taki newralgiczny czas, że może mniej tej uwagi zwróconej było na monitory.
Dodaje jednak, że gdyby zgłoszenie telefoniczne nastąpiło od razu, a nie kilkanaście minut po fakcie, municypalni mieliby szansę sprawcę zatrzymać:
"Po tym zgłoszeniu próbowali ustalić, ale to już było 20 minut po fakcie. Ta osoba już zbyt daleko się oddaliła, żeby ją znaleźć."
A tak strażnikom nie pozostało nic innego, jak tylko... "zutylizować we własnym zakresie."
Co też, z pewnością bez większego entuzjazmu, uczynili.
Sprawca całego zamieszania, gdyby został zatrzymany, mógł zostać ukarany mandatami za wybryk nieobyczajny oraz zanieczyszczanie miasta - łącznie w wysokości 750 złotych.















