Z dokonanej analizy wynikało, że dostarczany z banku towar, nie spełniał oczekiwań potrzebujących m.in. z powodu bardzo krótkich terminów przydatności do spożycia.
- Na razie jednak zdecydowaliśmy, że zostajemy. A to głównie ze względu na dzieci z naszych szkół, które zbierają żywność w marketach - mówi Radiu Weekend starosta sępoleński Jarosław Tadych:
- Jedyną rzeczą, że zostaliśmy jeszcze w tym banku żywności było to, że nie zawsze pieniądz jest najważniejszy. Tutaj są dzieci, się angażują, pomagają i dlatego był ten powód, że zostaliśmy. Ten towar, który dostajemy, ma terminy krótkie.
Roczna składka, którą powiat sępoleński płaci Bankowi wynosi 8 tysięcy złotych.















