Pożar wybuchł w nocy. Na szczęście mieszkańcy w porę zdążyli się ewakuować. Syn wraz z ojcem wyskoczyli przez okno. Obudzili też sąsiada, który zajmował drugą część budynku.
- Akcja gaśnicza trwała około 3 godzin - mówi Radiu Weekend zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej PSP w Kościerzynie starszy aspirant Mariusz Burandt:
- Po dojechaniu na miejsce zastępów straży pożarnej okazało się że jest to budynek mieszkalny bliźniak, w którym mieszkały dwie rodziny. Pożarem objęte było już całe poddasze i jedna część mieszkalna i częściowo druga. Mieszkańcy sami ewakuowali się z budynku. Zadysponowano do działań 6 zastępów. Ze względu że pożar był otwarty, szybko go opanowaliśmy.
Pod koniec akcji gaśniczej, na skutek stresu, jeden z mieszkańców źle się poczuł i trafił do szpitala. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru.
Tymczasem przedstawiciele gminy Stara Kiszewa już zastanawiają się jak pomóc poszkodowanym.















