Nietypowa sytuacja w chojnickim szpitalu. W piątek (29.05) w poczekalni przed rejestracją przez dłuższą chwilę na podłodze leżał nieprzytomny mężczyzna.
- To mogło trwać nawet około 10 minut i nikt się nim zainteresował - twierdzi nasz słuchacz, który był świadkiem zdarzenia.
- Jeden człowiek tam zemdlał, nie wyglądał na żadnego tam pijaczka czy coś w tym rodzaju, a tam w tym miejscu zawsze przechodzą lekarze, pielęgniarki. Nikt się po prostu nie zainteresował.
- Szpital ma problemy z osobami bezdomnymi, które tu koczują. Staramy się im pomagać, ale nie zawsze ta pomoc trafia na podatny grunt - tłumaczy dyrekcja szpitala:
- To jest dokładnie tego typu przypadek. To jest osoba doskonale znana pracownikom szpitala, akurat w ten ostatni piątek zachowywał się w taki sposób powiedziałbym nieprzyzwoity, obrażał wszystkich i nie chciał, żeby mu udzielić jakiejkolwiek pomocy, pewnie szukał miejsca, żeby w spokoju móc przespać kilka godzin.
Wyjaśnia Radiu Weekend dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach Leszek Bonna.















