Zakochani z Sępólna, wzorem innych miast, zaczęli przypinać swoje kłódki na mostku będącym częścią ścieżki rowerowej wzdłuż Jeziora Sępoleńskiego.
Na razie to niegroźny obyczaj. Jednak jeśli kłódek pojawi się zbyt dużo, może to stwarzać zagrożenie dla konstrukcji mostu:
Cały czas trwa spór, skąd w ogóle wziął się zwyczaj wieszania tak zwanych "kłódek miłości" na mostach. Niektórzy twierdzą że z Chin, inni że z Serbii, jeszcze inni że pierwsza taka kłódka zawisła na moście we włoskiej Florencji. Wychodzi jednak na to że każde miasto taki most mieć powinno, most gdzie zakochani przypinają swoją miłość kłódką a klucz wrzucają do rzeki.
Nierzadko zdarza się jednak, że stają się one obiektem zainteresowania złomiarzy, czasami także nadzoru budowlanego. Dwa lata temu odcięto część kłódek zawieszonych na Moście Tumskim we Wrocławiu, bo groził zawaleniem, rok temu do rzeki wpadła przeciążona część poręczy na Moście Sztuki w Paryżu. Na szczęście w Sępólnie tradycja dopiero się zaczyna - kłódek jest raptem dziesięć, więc do ekstremalnych sytuacji jeszcze daleko.















