Pierwsza połowa meczu, mimo kilku emocjonujących momentów, zakończyła się bez bramek. W drugiej połowie na prowadzenie wyszła Chojniczanka po strzale Marka Gancarczyka w 53. minucie. Wydawało się, że zespół z Chojnic ma zwycięstwo w kieszeni, ale w doliczonym przez sędziego czasie - w 93. minucie Krzysztof Janus zdobył bramkę dla Wisły po strzale głową.
Zabrakło nam skuteczności - ocenił po meczu trener Chojniczanki Mariusz Pawlak:
- Sytuacja, w której mogliśmy podwyższyć na 2:0 i mieć spokojniejsze to spotkanie. Było blisko, wiem, że te dwa punkty mogą nam w takim ostatecznym rozrachunku zabraknąć, ale mamy dwa ostatnie mecze, spróbujemy na pewno wyciągnąć wnioski, przede wszystkim mówię o skuteczności.
Choć gospodarze spotkania byli obstawiani w roli faworytów, dotychczas nie mieli łatwego życia z Chojniczanką, której jak dotąd nie udało się im pokonać. Tak było i tym razem. Wisła, która marzyła o awansie do Ekstraklasy, prawdopodobnie pozostanie w 1. lidze, bo na dwa mecze przed końcem rundy traci do wicelidera - zespołu z Niecieczy - aż cztery punkty.
Chojniczanka w meczu z Wisłą zyskała jeden punkt i zgromadziła tym samym po 32. kolejce 47 punktów, pozostając na szóstym miejscu w tabeli 1. ligi. Kolejny mecz zespół z Chojnic rozegra 30 maja w Chojnicach z Wigrami Suwałki.















