- Tak - oznacza godność. Nie - odleżyny - mówiły dziś (12.05) pielęgniarki i położne, które zorganizowały protest przed szpitalem w Kościerzynie.
Przedstawicielki Komitetu Obrony Pielęgniarek i Położnych Regionu Pomorskiego w dniu swojego święta zaapelowały do marszałka województwa i zarządów szpitali o 1,5 tys. zł podwyżki i polepszenie warunków pracy średniego personelu medycznego. Mówi Radiu Weekend przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Regionu Pomorskiego Krystyna Dębkowska:
- To nie jest tak, że od razu 1,5 tys. złotych. Sukcesywnie, przez 3 lata po 500 zł każda pielęgniarka do pensji. To jest najważniejsze dla nas. Domagamy się również bezpieczeństwa dla pacjenta, żeby na dyżurach pielęgniarki nie pracowały pojedynczo.
Średnia płaca pielęgniarek w woj pomorskim waha się od 1 tys. 900 zł do 2 tys. 400 zł brutto. W Kościerzynie te zarobki są niższe, niż w gdańskich szpitalach - przyznaje przewodnicząca zakładowej organizacji związkowej OZZPiP w kościerskim szpitalu Alicja Sierzputowska:
- Uciekają koleżanki z zawodu, uciekają koledzy z zawodu, ponieważ uposażenia tu nasze w Kościerzynie jeszcze odbiegają od trójmiejskich i to nas bardzo niepokoi, bo właściwie nie mamy mocy odtworzeniowych, nie mamy rąk do pracy.
- Te żądania przekraczają nasze możliwości szpitala - tak prezes kościerskiego szpitala komentuje postulaty pielęgniarek. - To ustawodawca powinien rozwiązać problemy średniego personelu medycznego, a tego nie zrobiono od wielu lat.
- Szpital w tej sprawie może wyłącznie poruszać się w ramach posiadanego kontraktu z NFZ, znaczące podwyżki nie wchodzą w rachubę, ponieważ spowodowało to by natychmiastowe perturbacje w szpitalu. Jeżeli nie mogę zapłacić tyle, ile bym chciał, to przynajmniej staram się, żeby atmosfera była dobra.
Pielęgniarki i położne w dniu swojego święta zaapelowały do marszałka i szefów szpitali o 1,5 tys. zł podwyżki i polepszenie warunków pracy.
Podobne akcje odbędą się jutro w szpitalach w Gdyni i Słupsku. 18 maja natomiast pielęgniarki spotkają się z dyrektorami szpitali w urzędzie marszałkowskim. Jeżeli ich postulaty nie zostaną spełnione, pielęgniarki nie wykluczają radykalniejszych form protestu.





















