Jak informowaliśmy przed godziną, sąd przyznał rację właścicielce placówki, która skarżyła się na zaniżenie kwot w 2008 roku i nakazał wypłacenie jej prawie 300 tysięcy złotych.
Podobna sprawa na podobną kwotę zgłoszona przez właścicielkę drugiego niepublicznego przedszkola jest w toku w tym samym Sądzie Apelacyjnym. Jak mówi burmistrz Chojnic Arseniusz Finster, wyrok może spowodować lawinę.
- Problem dotyczy całego systemu, a nie tylko dwóch przedszkoli. Się spodziewam, że to w tej chwili pójdzie już lawinowo. Jeżeli trzeba będzie, to my zapłacimy, nie ma żadnego kłopotu. Mówimy o kwotach rzędu kilku milionów złotych, my tę kwotę wyliczamy w tej chwili.
- Czyli to nie będzie tak, jak pan mówi, że nie ma problemu, zapłacimy, bo kilka milionów wyjąć, to jednak jest chyba problem dla miasta? [pyt. reportera].
- Tu ciągnie mnie pan za język. To jest dotacja. Jeżeli ktoś chce dostać kilka milionów w ciągu jednego roku, to musi spożytkować to jako dotację na wydatki bieżące przedszkola.
Spór ratusza z niepublicznymi przedszkolami dotyczył sposobu naliczania dotacji dla tych placówek. Wylicza się je na podstawie kosztów ponoszonych na dzieci w przedszkolu samorządowym. Ratusz jako podstawę przyjmował koszty utrzymania dzieci zdrowych, nie wliczając pieniędzy na dzieci niepełnosprawne. Urzędnicy argumentowali, że żadne z przedszkoli niepublicznych nie jest placówką integracyjną.
Więcej na ten temat:
















