Pod tablicą znajduje się także notka o Kazimierzu Manszewskim, żołnierzu, który przywiózł ją z wojny do domu:
- Ta tablica została przez niego przywieziona, prawdopodobnie zrobiona z łusek od pocisków. Autora nie znamy, ale chcieliśmy jak gdyby tą tablicą uczcić tych zapomnianych żołnierzy, którzy wracali do Polski jako bohaterowie, tak sądzili, a się okazało, że są niechciani.
Tablicę miastu przekazał syn Kazimierza Manszewskiego, Zenon:
- Ojciec wrócił z Zachodu w 47 roku, przeszedł cały szlak z gen. Andersem z Monte Cassino włącznie. Jak pamiętam w latach 50-tych były co chwilę kontrole, rewizje w domu. Po jakimś czasie się zaaklimatyzował i udało mu się wygrać tę drugą walkę już w Polsce.
Mówił podczas uroczystości Zenon Manszewski.

















