Mówi dowódca jednostki ratowniczo-gaśniczej tucholskiej straży pożarnej Krzysztof Łęgowski:
- Z tej hali praktycznie nic się nie dało uratować. Straty są szacowane na 300 tys. złotych. Przy tak dużym wypaleniu nasi dowódcy nie byli w stanie określić, jaka mogła być przyczyna.
Pożar trwał kilkanaście godzin. Opanować go próbowało 15 zastępów strażackich z całego powiatu tucholskiego i ościennych, m.in. z Czerska i Osia. Hali nie udało się uratować, ale z pożaru ocalała ekspozycja gotowych mebli. Przyczyny wybuchu ognia bada tucholska policja.














