Niewielki kawałek blachy przywiózł z wycieczki do Smoleńska jeden z mieszkańców Kościerzyny. Twierdzi, że wydłubał go z drzewa na miejscu katastrofy. Jego kolega, były powiatowy radny Kazimierz Maszk, który z innej wycieczki przywiózł z kolei ziemię smoleńską, wymyślił, że obydwie pamiątki mogą zostać użyte podczas obchodów 5.j rocznicy katastrofy smoleńskiej. Umieszczono je więc w przezroczystych urnach i przymocowano do pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy.
Sprawą zainteresowała się Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej:
- Prokurator pokazał materiały biegłemu, członkowi zespołu biegłych powołanego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie w celu wydania kompleksowej opinii na temat przyczyn, okoliczności i przebiegu katastrofy pod Smoleńskiem. Chodzi o materiały przesłane przez żandarmerię wojskową. Po dokonaniu analizy tych materiałów biegły stwierdził, że fragment blachy jest najprawdopodobniej częścią statku powietrznego. Nie można wykluczyć, że pochodzi on z samolotu TU-154 M nr 101, który uległ katastrofie pod Smoleńskiem.
Mówi Radiu Weekend mjr Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie.















