Żandarmeria wojskowa wykonała już czynności zlecone przez prokuraturę w sprawie prezydenckiego fragmentu Tupolewa, który umieszczono na pamiątkowej tablicy w Kościerzynie. Jak informowaliśmy, niewielki fragment samolotu przywiózł z wycieczki jeden z mieszkańców Kościerzyny. Jego kolega natomiast, były powiatowy radny Kazimierz Maszk, z innej wycieczki przywiózł garść ziemi smoleńskiej. Zarówno fragment Tupolewa, jak i ziemię umieszczono w przezroczystych gablotach i odsłonięto w rocznicę obchodów katastrofy. Teraz fragment samolotu zbada prokuratura. Określi m.in. pochodzenie oraz wartość fragmentu przywiezionej blachy dla śledztwa w sprawie katastrofy Tupolewa - potwierdza Radiu Weekend mjr Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie:
Żandarmeria wojskowa wykonała zlecone przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie czynności, mam tu na myśli procesowe oględziny blachy pochodzącej rzekomo z samolotu TU-154m nr 101. Przesłuchała również w charakterze świadków wszystkie osoby mającej jakąkolwiek wiedzę na tematu źródeł pochodzenia tego fragmentu blachy.
Zgromadzony materiał dowodowy wraz ze sporządzoną dokumentacją fotograficzną przesłano już do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Po przeanalizowaniu materiału zapadnie decyzja, co do dalszego toku postępowania.















