Reakcja Straży Miejskiej jest zazwyczaj bardzo szybka, bo okna siedziby tej formacji wychodzą wprost na ratuszowe ´koperty´. Jednak nie zawsze. Kilka dni temu swojego chevroleta zaparkował tam były wiceburmistrz Chojnic Jan Zieliński i spokojnie poszedł do pobliskiego kiosku. Miał jednak pecha, bo z ratusza po konferencji prasowej wychodzili właśnie dziennikarze Czasu Chojnic i Radia Weekend.
- Panie Janie, jak to z tym parkowaniem jest?
- Czasem jeszcze mogę coś po starej sympatii.
- Myśli pan, że to w porządku? Burmistrzem już pan nie jest.
- No nie jestem, emerytowanym burmistrzem.
- Obowiązuje to dla emerytowanych burmistrzów?
- Pewnie nie.
- Nie mogę odpowiedzieć w tej chwili.
- Jest to samochód byłego pana wiceburmistrza.
- No mam świadomość, ale to nie znaczy, że nie ma zgody pana burmistrza. Muszę się zorientować - odpowiedzieć na to pytanie nie umiał wywołany z biura zastępca komendanta Straży Miejskiej w Chojnicach Arkadiusz Megger.
- Osoby nie związane pracą z urzędem nie powinny korzystać. Nie, nie było pozwolenia - wyjaśnia burmistrz Chojnic Arseniusz Finster.
Ostatecznie wszczęto postępowanie i były wiceburmistrz został ukarany 100-złotowym mandatem.
O tym, że strażnicy szybko reagują na zajęcie miejsca przed ratuszem przez osobę ich zdaniem nieuprawnioną, przekonał się niedawno zaproszony do urzędu ekspert z Gdyni. W tym wypadku nikt nie pytał burmistrza, czy auto z obcą rejestracją ma pozwolenie na parkowanie. Już po kilku chwilach na jego kole znalazła się za to blokada:
- Strażników w strefie jest 2-3, akurat musiało się zdarzyć, że byli w okolicy urzędu, stwierdzili to naruszenie. Łatwiej na pewno jest to potwierdzić, jeżeli jest to samochód, który jest nieznany - tłumaczy komendant chojnickiej Straży Miejskiej Tadeusz Rudnik.

















