Swoje zeznania w tej sprawie złożył kierownik do spraw bezpieczeństwa klubu Brda Przechlewo. W lipcu ubiegłego roku, dokładnie w dniu, w którym wójt Przechlewa spowodował kolizję, świadek miał mieć bezpośredni kontakt ze Żmudą - Trzebiatowskim. Gdzie panowie się spotkali i co o stanie trzeźwości wójta mówił świadek? O tym w relacji Michała Drejera:
Do spotkania obu panów doszło tuż przed meczem Brdy Przechlewo z Gryfem Wejherowo. Andrzej Żmuda Trzebiatowski razem z 4 kolegami niosącymi dwie skrzynki piwa, chciał wejść na stadion bramą techniczną. Świadek nie chciał ich wpuścić, bo stwierdził, że są pijani. ´Nie pier***´ - miał na to odpowiedzieć wójt Przechlewa, po czym, jak to opisywał przed sądem zeznający mężczyzna, ´agresywnie szarpał za furtkę, a następnie próbował przeskoczyć przez płot´. To wtedy świadek miał wyczuć od Żmudy Trzebiatowskiego woń alkoholu.
Po rozprawie powiedział mi, że jest przekonany, że wójt był wtedy pijany.
- Ja żałuję, że nie było wtedy bliżej prezesa, który powinien też wyczuć to.
- Mocno pan to czuł? Może to była woda kolońska? [pyt. reportera]
- Panie, wodę to człowiek wyczuje.
- Mocna ta woń alkoholu była?
- No niestety.
Przed sądem mężczyzna zeznał jednak także, że feralnego dnia nie widział wójta Trzebiatowskiego pijącego alkohol.
To nie koniec sądowego serialu z wójtem Przechlewa w roli głównej. Na wniosek obrony na kolejne posiedzenie wezwanych zostanie jeszcze 6 świadków. Rozprawa odbędzie się 29-go kwietnia.



















