- Związał się z Chojnicami pomimo tego, że mieszka w Krakowie, bo stolicą artystyczną Polski jest Kraków. Janusz zostawił nam to, co tworzył przez całe swoje życie.
- W Krakowie kiedyś powiedziano, że "on jest siewcą dobra". Chcę tym siewcą dobra pozostać do końca i najwięcej tego dobra nieść tej mojej ukochanej ziemi. Dziękuję za ten wspaniały, piękny dzień.
Wbrew zapowiedziom burmistrza Chojnic Arseniusza Finstera, Janusz Jutrzenka-Trzebiatowski nie odniósł się do informacji, że jego dzieł nie ma ani w British Museum, ani w Ermitażu, ani w Muzeum w Lipsku - a takie dane znalazły się na stronie internetowej artysty w Chojnicach, a następnie także w Wikipediii.
Tytuł honorowego obywatela Januszowi Jutrzence-Trzebiatowskiemu przyznano już dwa miesiące temu, jednak dopiero teraz miał okazję, by osobiście go odebrać w chojnickim ratuszu.
- Bardzo serdecznie dziękuję w imieniu mieszkańców.
- Od 1954 r., kiedy na bosaka szedłem do tego Krakowa uczyć się, uczę się w tym Krakowie do dziś i staram się to, co najlepsze, przywozić ziemi rodzinnej. 500 dzieł jest w stałej ekspozycji jest w baszcie. Jest wasze. Dziękuję za ten wspaniały, piękny dzień.
Mimo zapowiedzi burmistrza Arseniusza Finstera, artysta nie odniósł się do informacji, że w niektórych galeriach i muzeach wymianianych jako posiadacze jego dzieł, w tym British Museum i Ermitażu - dzieł tych jednak nie ma.
Temat został jednak poruszony w kuluarach - jak poinformował mnie burmistrz Finster, Janusz Jutrzenka-Trzebiatowski zbiera materiały takie jak wycinki z gazet, czy fotografie, które mogą pomóc tę niezręczną sytuację wyjaśnić.


























