W Sądzie Pracy w Człuchowie odbyła się w czwartek (26.02) rozprawa z powództwa burmistrz Czerska Jolanty Fierek przeciwko bankowi, któremu szefowała przed objęciem funkcji w ratuszu. Chodzi o dyscyplinarne zwolnienie Jolanty Fierek za niezwrócenie w terminie bankowego laptopa, telefonu komórkowego, pendrive´a i pilota do bramy. Rozprawie przysłuchiwał się Michał Drejer. Powiedz, czy burmistrz Czerska przyznała przed sądem, że faktycznie nie dotrzymała terminu zwrotu służbowych rzeczy?
Jolanta Fierek przyznała, że laptopa i pozostałe rzeczy zwróciła około 2 tygodni po wyznaczonym terminie i już po otrzymaniu wypowiedzenia stosunku pracy. Jednak według niej, to tylko pozorne powody jej zwolnienia. Prawdziwym miała być
"krytyka ze strony klientów banku, że pogorszyły się standardy obsługi klientów".
Krytyka, którą była prezes przekazała na spotkaniu ze swoją następczynią oraz zarządem banku.
Mecenas strony pozwanej podnosił natomiast fakt, że przetrzymywanie poza miejscem pracy służbowego laptopa, w którym mogą się znajdować informacje objęte tajemnicą bankową, to faktycznie ciężkie naruszenie obowiązków:
- Z całym szacunkiem to nie jest kwiaciarnia. Pani sobie nie może pozwolić na to, że dane bankowe, objęte tajemnicą bankową, są poza kontrolą tego banku.
Pozwany bank podtrzymał tym samym swoją odpowiedź na pismo przedprocesowe, że zwolnienie Jolanty Fierek było zasadne.
Sąd zgodnie z procedurami wezwał strony do zawarcia ugody. ´Jedyną formą takiej ugody może być z naszej strony przywrócenie stosunku pracy´, stwierdził pełnomocnik Jolanty Fierek.
Reprezentujący bank mecenas ugody nie wykluczył, jednak jak powiedział, szczegóły musi uzgodnić ze swoimi mocodawcami.
Sąd dał stronom 30 dni na ewentualne dojście do porozumienia, jeśli porozumienia nie będzie, rozprawa będzie kontynuowana.
Termin kolejnej rozprawy w Sądzie Pracy w Człuchowie to 23 kwietnia.






















