Prawie 6 godzin trwała dzisiejsza (23.01), pierwsza rozprawa, w której o jazdę po alkoholu oskarżony jest wójt gminy Przechlewo Andrzej Żmuda Trzebiatowski.
Sprawa dotyczy wydarzeń z lipca ubiegłego roku. Wójt spowodował kolizję, a potem odjechał z miejsca zdarzenia. Po zatrzymaniu przez policję, odmówił dmuchania w alkotest, a późniejsze badanie krwi wykazało 2 promile alkoholu.
W sądzie w Człuchowie był także reporter Weekend FM Michał Drejer. Oto jego relacja:
Wójt Przechlewa przed rozprawą nie był zbyt rozmowny w stosunku do dziennikarzy:
Michał Drejer: Radio Weekend panie wójcie...
Andrzej Żmuda Trzebiatowski: nie mam nic do powiedzenia w tym zakresie.
Więcej, co oczywiste powiedział przed sądem, choć i tu skorzystał z prawa, by tylko przedstawić swoją wersję wydarzeń i nie odpowiadać na pytania sędziny i prokuratora.
Jak tłumaczył się Andrzej Żmuda Trzebiatowski?
Przyznał, że przed kolizją w przerwie meczu w Przechlewie wypił 40 miligramów czystej wódki. W samochód miał wsiąść dopiero po około 2 godzinach i wtedy właśnie doprowadził do kolizji. Skąd w jego krwi znalazł się wykazany podczas późniejszych badań alkohol w stężeniu około 2 promili? Wójt Przechlewa tłumaczył, że gdy na chwilę odjechał z miejsca kolizji wypił w swoim domku letniskowym drinka.
Inaczej całą sprawę wspominali na rozprawie świadkowie, którzy po pierwsze mówili, że tuż po kolizji podejrzewali wójta o nietrzeźwość, po drugie z ich zeznań wynika, że Andrzej Żmuda Trzebiatowski nie zniknął im z oczu, a tym samym nie miał kiedy i jak wypić wspomnianego drinka.
O tym, że dzisiejsza (23.01) rozprawa nie jest komfortowym przeżyciem dla wójta Przechlewa może świadczyć fakt, że na salę rozpraw wchodził tyłem, by utrudnić robienie sobie zdjęć, a w pewnej chwili próbował chwycić za aparat fotoreportera portalu weekendfm.pl
Sprawa Andrzeja Żmudy Trzebiatowskiego została odroczona do 23. lutego. Na wniosek obrony sąd wezwie na rozprawę kolejnych czterech świadków oraz biegłego, który ma wyjaśnić wątpliwości dotyczące wydanej przez siebie opinii.
Zobacz jak Andrzej Żmuda Trzebiatowski wchodził na salę rozpraw:




















