Oboje zarzucają swojemu zwierzchnikowi stosowanie mobbingu. Chcą zadośćuczynienia. W sądzie w Człuchowie był nasz reporter Michał Drejer.
Agresja słowna, kpiny, zastraszanie, niszczenie reputacji zawodowej, a także zarzucanie pracą nie będącą w zakresie obowiązków - taki obraz komendanta powiatowego policji Krzysztofa Pestki wyłania się z zeznań pracownicy, którą przesłuchał człuchowski sąd. Kobieta przez ponad trzy godziny bardzo szczegółowo opisywała sytuacje, które mają świadczyć o stosowanym wobec niej oraz jej współpracownika mobbingu.
Przez trzy lata, przez które przyszło powódce współpracować z komendantem Pestką, miała regularnie dostawać polecenia wykonywania pracy, którą powinna zajmować się inna osoba. Na uwagi, że zarzucanie dodatkowymi obowiązkami zagraża tym podstawowym w kadrach oraz na prośby o zwiększenie liczebności personelu Krzysztof Pestka miał reagować złośliwym dokładaniem kolejnych obowiązków oraz wspomnianą na wstępie agresją słowną.
- Komendant zaburzył wszystkie aspekty mojego życia zawodowego, ale także rodzinnego. Trzy lata pracy z tym człowiekiem wpędziły mnie w chorobę - oświadczyła przed sądem powódka.
Czy Krzysztof Pestka faktycznie jest tak okrutnym, jak go przedstawiono mobberem - odpowiedzi na to pytanie nie poznamy prędko, sąd ma bowiem do przesłuchania kilkudziesięciu świadków powołanych zarówno przez jedną, jak i drugą stronę.

















