Tak wynika z ustaleń Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która zakończyła śledztwo w sprawie wypadku, w którym zginęły trzy osoby. 13 września 2013 roku na polu uprawnym w Wygoninie rozbił się prywatny śmigłowiec Robinson, na pokładzie którego znajdowali się: znany biznesmen, mąż posłanki Doroty Arciszewskiej - Mielewczyk, jego biznesowy partner oraz pilot.
- W świetle dokonanych ustaleń, osobą, która spowodowała wypadek, był pilot. Bezpośrednią przyczyną była utrata kontroli nad śmigłowcem z powodu dezorientacji przestrzennej pilota. Tego dnia warunki atmosferyczne były niekorzystne i miały wpływ na lot. Choć pilot został poinformowany o niekorzystnych warunkach atmosferycznych, zdecydował się jednak kontynuować lot. - informuje Radio Weekend Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
Jak ustalili śledczy - do wypadku mógł się również przyczynić brak doświadczenia pilota w wykonywaniu lotów według przyrządów.
Z uwagi na śmierć pilota, postępowanie zostało zakończone umorzeniem. Decyzja ta jest nieprawomocna.
















