W sobotę (29.11) po godzinie 13:00 wystrzeliło w powietrze kilkadziesiąt kilogramów łatwopalnych materiałów chemicznych używanych prawdopodobnie do produkcji materiałów pirotechnicznych. Mówi Radiu Weekend komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Kościerzynie Tomasz Klinkosz:
- W tym budynku, który uległ całkowitemu zniszczeniu, znajdowało się bardzo dużo substancji chemicznych, niebezpiecznych. Co gorsza, to były substancje, które reagowały z wodą i dlatego działania straży ograniczają się do ochrony sąsiednich obiektów i nie podajemy wody na to, co się pali. Podanie wody skutkowałoby zintensyfikowaniem pożaru.
Rannego strażaka przetransportowano do szpitala w Kościerzynie. Na szczęście jego życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Na miejscu pracowało 8 zastępów straży pożarnej, policja i prokurator.
- Wybuchł był dość potężny - mówią mieszkańcy Dziemian:
- Słyszałem tylko wybuch, podmuch i to wszystko. Ludzie myśleli, że jakiś piec komuś wybuchł albo butla z gazem.
- Był ogień i za chwilę po prosu wszystko wybuchło, część poleciała do nas na podwórko, jak tutaj widać. Wiedzieliśmy, że tam są te fajerwerki, więc podejrzewaliśmy, że to to na pewno.
Jak się dowiedzieliśmy - właściciel chemikaliów miał zajmować się dystrybucją materiałów chemicznych. Policja oraz prokuratura będą teraz sprawdzać przyczyny i okoliczności pożaru i eksplozji.
Jak udało się nam ustalić - postępowanie prawdopodobnie będzie prowadzone w kierunku stworzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa zdrowia i życia ludzkiego. Dokładne zbadanie sprawy będzie jednak możliwe nie szybkiej niż w poniedziałek, kiedy całkowicie zakończą się działania gaśnicze na miejscu zdarzenia. Mówi Radiu Weekend prokurator Marcin Wcisło z Prokuratury Rejonowej w Kościerzynie:
- Z informacji, jakie mamy na dzień dzisiejszy, wstępnych informacji - wynikało, że tam się znajdowało bardzo dużo różnego rodzaju chemikaliów. Musimy zbadać, co było przyczyną zaprószenia, powstania ognia lub też w jaki sposób doszło do wybuchu, bo mogła też być sytuacja taka, że niektóre chemikalia reagują w zetknięciu z powietrzem. To wszystko trzeba będzie zbadać.
Śledczy sprawdzą też czy właściciel chemikaliów miał niezbędne pozwolenia na posiadanie takich substancji w obiekcie gospodarczym. Ze wstępnych ustaleń wynika, że mogło to być m.in. nawet 100 kg chlorku potasu, kilkadziesiąt kilogramów mielonego węgla drzewnego. Mogły być też mielona siarka i fosfor.
















