O końcowym wyniku meczu zdecydował gol Arkadiusza Woźniaka w samej końcówce spotkania - w 89. minucie. Wcześniej spotkanie było dość wyrównane, w pierwszej połowie goście strzelili nawet gola, który jednak nie został uznany przez arbitra.
Mecz w Lubinie rozpoczął się o godz. 17:00. W 26. minucie padł nieuznany gol dla Chojniczanki po rzucie wolnym w wykonaniu Marka Gancarczyka, który - jak się okazało - był na spalonym. Ostatecznie w 39. minucie na prowadzenie wyszło Zagłębie po strzale Jakuba Tosika, ale chojniczanie zdołali wyrównać tuż przed końcem pierwszej połowy, po strzale Tomasza Mikołajczaka.
Druga połowa była bardziej nerwowa w wykonaniu obu drużyn, choć więcej okazji do strzału mieli zawodnicy gospodarzy. Groźnie było m.in. w 74. minucie po rzucie wolnym wykonanym przez Sebastiana Boneckiego, piłka odbiła się jednak od słupka. Ostatecznie w 89. minucie na prowadzenie wyszli gospodarze, którzy utrzymali wynik do końca spotkania.
- Staraliśmy się, ale to było za mało - powiedział na pomeczowej konferencji trener Chojniczanki Mariusz Pawlak:
- To na daną chwilę jest za mało, zwłaszcza przy takich błędach, jeśli chodzi o pojedynki w powietrzu. Jeśli tak to będzie dalej wyglądało, to nie mamy szans z nikim. Nasza gra nie wygląda źle, ale po raz kolejny niestety jesteśmy bez punktów. Szkoda, bo mogliśmy przynajmniej ten jeden punkt wywalczyć.
Kolejny mecz Chojniczanki w 1. lidze piłki nożnej dopiero wiosną 20 marca MKS podejmować będzie Chrobrego Głogów.
















